I played Fable 3. 2,4/6,5 million gold at 252 days to go. Good going.
I did nothing of value today. *facepalm*
Showing posts with label 15. Show all posts
Showing posts with label 15. Show all posts
Tuesday, 15 January 2013
Wednesday, 10 October 2012
Dziesięć żądeł, pt15
Coś przyszło mu do głowy. Już wiedział, do kogo pójść
po informacje. Przesuwał się powoli
w gąszczu kramów i przechodniów, niemal w ogóle nie zwracając uwagi na eksponowane towary. Ilość ludzi była naprawdę nieprzeciętna. Zazwyczaj można było spokojnie i bez przeciskania się dojść do swojego celu. Dzisiaj pełne były i stragany, i przejścia pomiędzy nimi.
w gąszczu kramów i przechodniów, niemal w ogóle nie zwracając uwagi na eksponowane towary. Ilość ludzi była naprawdę nieprzeciętna. Zazwyczaj można było spokojnie i bez przeciskania się dojść do swojego celu. Dzisiaj pełne były i stragany, i przejścia pomiędzy nimi.
Wreszcie dotarł jednak do całkiem sporego kramu pełnego
akcesoriów i dodatków do broni. Na stołach leżały doczepiane latarki, bagnety,
celowniki, pojemniki na magazynki, nawet małe butelki na napoje energetyczne.
Zawieszone na sznurkach z poprzeczki podtrzymującej brezentowy dach wisiały
różnej długości i grubości szyny i tłumiki. Na tylnej ścianie wisiała
koralikowa zasłona prowadząca do zaplecza. Wiedział, że tam trzymane były
najciekawsze (i nie do końca bezpiecznie) towary: granatniki, celowniki
snajperskie, maczety, granaty zwykłe i specjalistyczne, nawet broń. Raz
widział, jak handlarz przyniósł stamtąd wyrzutnię rakiet. Kilku gapiów aż
uciekło. Sam kramarz obsługiwał właśnie kilku mężczyzn w skórze. Stali przy
stoli z dekorowanymi nabojami, ulubionym Owena.
Podszedł do nich. Klienci mieli długie włosy oraz brody
i nosili ciemne okulary. Na pewno przyjechali na motorach, ale tych nigdzie nie
było widać. Nie żeby było dla nich miejsce w tym tłoku.
Oglądali bardziej wyzywające rzeźbienia. Wybór tych był bardzo duży i
stanowił znaczną część zbytu nabojów z tego straganu. On starał się trochę
wyrównać balans i wybierał niemal wyłącznie
te z poprawnymi etycznie dekoracjami. Ale każdy mężczyzna potrzebował czasem sobie odpuścić.
te z poprawnymi etycznie dekoracjami. Ale każdy mężczyzna potrzebował czasem sobie odpuścić.
Brodacze kiwnęli głowami, zapłacili paroma pomiętymi banknotami i po
kolei uścisnęli rękę handlarza. Ten dał im mały woreczek i rozeszli się. Owen
podszedł do stołu. Krępy sprzedawca wyraźnie się ucieszył na jego widok.
- Owen! Co Rodrigo może dla ciebie zrobić?
- Witaj, Rodrigo – oparł się o stół. – Słuchaj, mam do ciebie
delikatną sprawę. Możemy...? – Skinął głową w kierunku zaplecza.
- Oczywiście. Zapraszam.
Weszli na tyły kramu. Było tam pełno różnych rozmiarów skrzyń i
leżących luźno towarów oraz małe składane łóżko z biurkiem pełnym drobiazgów i
szpargałów. Pojemność tego miejsca, niewiele większego od frontowej części
sklepu, była wprost zadziwiająca i na swój sposób rozpraszająca.
Na łóżku leżała strzelba bojowa i kilka rewolwerów. Podniósł jeden z
nich i obejrzał żłobienia na jego powierzchni. Była to strzała owinięta
płomieniami ognia. Całość oczywiście bez kolorów.
- Ładna broń – odłożył rewolwer na swoje miejsce. – Ale przyszedłem tu
po coś innego. Pamiętasz ten niebieski nabój, który mi sprzedałeś przedwczoraj?
- Oczywiście. Jedyne w swoim rodzaju egzemplarze. Ciężko o nich
zapomnieć, a jeszcze ciężej się... rozstać.
- Rozumiem – westchnął. – Ile?
Subscribe to:
Posts (Atom)