Showing posts with label 38. Show all posts
Showing posts with label 38. Show all posts

Sunday, 14 July 2013

Dziesięć Żądeł, pt38

Ożywiam to miejsce póki wyprzedaż na Steamie nie ma nic ciekawego.


Ciekawe, ile miał czasu. Szybki czy nie, odrzutowiec i tak trochę go potrzebował na tak długą podróż. Może by się przespać? Propozycja była kusząca, chociaż turbulencje nie pomagały. Zamiast tego wyciągnął zbroję z plecaka i rozłożył ją na łóżku. Obok niej rzucił hełm. Ten odbił się od materaca i wylądował na następnym. Miękkie materace? Coraz bardziej mu się tu podobało.
Zerknął na kabinę pilota. Nikita zajmował się swoimi sprawami, a dokładnie pilotowaniem i butelką. W ogóle nie obchodziło go, co działo się za nim.
Szybko wyskoczył z cywilnego ubrania i w samym podkoszulku wpakował się do zbroi. Miał ją tyle czasu, a uczucie komfortu i dopasowania wcale nie zanikło. Dalej z przyjemnością ją zakładał, nawet jeśli oznaczało to, tak jak teraz, robotę do wykonania. Zacisnął i rozluźnił pięści. Zrobił na szybko kilka ćwiczeń rozciągających, próbując nacieszyć się perfekcyjnym wykonaniem.
Dalej się nie nacieszył. To mu się chyba nigdy nie znudzi. Ułożył plecak i przebranie obok hełmu, a sam położył się na łóżku. Parę razy latał już samolotem i zawsze go to usypiało. Korzystał więc z okazji i drzemał przez niemal cały, nawet jeśli krótki, lot. Zdawał sobie za to sprawę, że współpasażerowie musieli się dziwnie na niego patrzeć, gdy rozkładał się do snu na godzinnych lotach do i z laboratorium doktora. Nie przejmował się tym, tak jak wieloma innymi rzeczami.
Odrzutowiec usypiał go swoim gwałtownym trzęsieniem i hałasem silników. Działało to jak całkiem niezła kołysanka. Powoli oddawał się w lepkie objęcia snu...

Nikita zaczął śpiewać jakąś piosenkę.

Friday, 22 February 2013

Yet to be named, pt38

I know, I know, I'm a horrible and lazy person for not updating throughout the winter holidays. There's nobody to blame except for me :|


'Two days, you're right. But what can you? I don't really have an option.'
'I can't do anything, really. I wish I could help.'
'That was a rhetorical question', she sighed. 'And besides, I know.'
'A rheto....what?'
'Nevermind.'
'Look, I may not know every word you know, but I'm eager to learn. Some'
'Some? That might not be enough, you know.'
'No matter. will you tell me what i t means or not?'
There was a short silence.
'It's simply a question you don't answer.'
'Why not?'
'Because either there's no answer, you're not supposed to answer, or it will by answered by whoever asked it.'
That felt complex. Unnecessarily so.
'You sure know a lot. I'll try to remember that.'
'I really don't trust me. But you should remember, knowledge is always nice to have,'
He may have already forgotten it. The late hour got the blame for that.
'Hey, there's a clearing', Shirral said. 'Let's stop for a moment and I'll patch you up.'